sobota, 21 kwietnia 2012
Mijamy się na ulicy, w szkole, w kawiarni..mijamy się. Patrzymy na siebie z nienawiścią, czekamy na odpowiedni moment aby podłożyć nogę drugiemu. Nienawidzimy za sukces. Kochamy za porażkę. To coś więcej niż egoizm - to nasza mentalność. Chęć zniszczenia komuś życia jest stokroć wyższa im niższe są nasze ambicje. Utrudniamy drugiemu drogę do raju, stajemy się zimni i obojętni. Tracimy wiarę. Odzyskujemy wiarę. Depresja. Szczęście. Ze skrajności w skrajność. Winą obarczamy cokolwiek co mamy pod ręką. Winne może być wszystko ale nie my. Dokąd zmierzamy ? Czego szukamy w tej obłudzie i zakłamaniu? Dwulicowość. Uśmiechamy się fałszywie, poklepujemy symbolicznie po plecach. Zdobywamy zaufanie po to aby skutecznie zniszczyć drugiego. Wyruszamy na łowy i szukamy kolejnej zdobyczy. Dochodzimy do sukcesy. Po drodze wystawiając na rzeź każdego kolejnego przyjaciela. Przyjaciela na chwile. Przyjaciela w potrzebie. Znikają wartości. Prawdę zakopujemy w ziemi , a kłamstwo zasadzamy w niej i oto wyrasta piękny kwiat- kwiat obłudy! podlewamy kłamstwo, a wyrasta prawda. Żyjemy. Z dnia na dzień zabijając znaczenie życia. Gnijemy od środka. Stajemy się marna jednostką funkcjonującą wśród określonych schematów. Obieramy cel i go zdobywamy. Posuwamy się do przodu niczym pionki na szachownicy. Nie zdajemy sobie sprawy, że ktoś w pewnym momencie wykona ostateczny ruch i powie nad nami 'szach mat' a my zostaniemy sami.
wtorek, 17 stycznia 2012
Dobry wieczór!
Oh no faktycznie już mamy wieczór... Tak właśnie minął mi dzisiejszy dzień - ktoś powiedziałby na błogim lenistwie a dla mnie to koszmarne 'nicnierobienie' ! Rankiem , a raczej południem wstając, a raczej zwlekając się z łóżka znów nie odczułam żadnej pozytywnej energii - jakiś nowych dodatnich emocji..."nic" w dosłownym znaczeniu tego słowa, totalna pustka , a jednocześnie chaos myśli tak różnorodnych i pogwatmanych jak to tylko możliwe. Cholera czemu jestem obdarzona darem komplikowania sobie życia na własne życzenie!? Czuję się totalnie wypalona, nie mam sił na życie... Nawet miłość mojego A mnie do niczego nie motywuje więc jest ze mną chyba naprawdę źle. Zaczęłam zdawać sobie sprawę, że powoli zapominam jak wygląda świat za oknem, siedzę ciągle w domu to coś poszperam po internecie, to oglądnę jakiś badziewny film w TV i tak o to mija mi dzień. Czuje się bezużyteczna i beznadziejna.
Całkiem [nie]dawno budząc się uśmiechałam się do siebie ciesząc się nowym dniem, a teraz tak nie doceniam życia. Zaczynam wątpić w to, że kiedykolwiek się zmienię...a czuję, że tak bardzo tych z m i a n potrzebuję. Ciężkie myśli, złe wspomnienia i za dużo 'czuję' w dzisiejszej notce. Uciekam do łóżka zmusić się do snu.
Dobrej nocy ludzie ;)
[tak kończę takim małym pozytywnym akcentem]
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Witam blogu! I Witam wszystkich przypadkowych gości.
Nie było mnie tu prawie dwa miesiące. Cóż powodem jest zwykły brak czasu- chociaż nawet on mnie nie tłumaczy, w końcu postanowiłam sobie, że będę tu tak często jak się da, udowodniłam więc sobie, że nie potrafię trzymać się nawet najmniejszego celu. Czas na zmiany ale co jeśli czasu nie mamy? Dziewczyno weź włóż głowę pod zimną wodę i dodaj sobie trochę siły! Koniec użalania? Ileż razy to sobie powtarzałam,a mimo to tak ciężko się zmienić. Z jednej strony robię wszystko, żeby mój A zmienił swoje życie, a z drugiej sama nie potrafię zmienić w sobie tego co mi tak przeszkadza- oto przykład czysto życiowego paradoksu. 'Od jutra...od przyszłego miesiąca etc. zmieniam to, to i to" - chyba największe kłamstwo ludzkości. Czuje nieodpartą potrzebę stania się w końcu KOBIETĄ gotową do samodzielnego życia, mam dość mówienia 'nie umiem gotować to nie umiem' - chce wreszcie się tego nauczyć! Mam dość mojego wewnętrznego i zewnętrznego rozleniwienia...dość pesymistycznego podejścia do świata. Znów czuje brak jakiejkolwiek motywacji do działania. To nienormalne czuć się tak w tym wieku n i e n o r m a l n e. Zapowiada się kolejna bezsenna noc. Póki co idę 'upić' się kakaem i zmykam pod ciepły koc , mimo że wolałabym żeby ogrzał mnie O N . Ale jego nie ma. Dziś czas na jego życie, a moje życie to tylko O N. Nie mogę mieć do niego pretensji o to, że ma przyjaciół. Uciekam bo znów mieszam.
Bay! Branoc.
środa, 30 listopada 2011
Witam:)
Moja systematyczność przespała jeden dzień ale na to chyba da się przymknąć oko. Co u mnie? Dni zlewają się w jedną całość a ja w tym całym zawirowaniu coraz bardziej tracę siebie. Czy znacie to uczucie kiedy nagle wszystko się komplikuje? Żyjesz sobie w słodkiej nieświadomości kiedy nagle ktoś postanawia zaburzyć Twój spokój. W moim wypadku 'ktosiem' stała się p r z e s z ł o ś ć . Utożsamiam ją z istotą ludzką dlatego, iż mam wrażenie, że potrafi dusić, szarpać, mieszać, uziemić! Potrafi zrobić tak wiele gdy tylko przywołuje wspomnienia , jest taka podstępna i ma tendencje do wypominania. Za to jej nie lubią. Za jej bezpośredniość i szczerość- stawia Cię pod ścianą i przewija te wszystkie wydawałoby by się już odległe obrazy.
Moje podejście wydaję się dość pesymistyczne bo przecież czym byłoby życie bez niej? Jedynie pustymi nie zapisanymi kartami. Nie moglibyśmy pamiętać tego co dobre , a przecież życie żadnego z nas nie jest na tyle okrutne aby nie odnaleźć tych miłych wspomnień. Do czasu kiedy uśmiechamy się do niej nie jest taka straszna. Problem zaczyna się kiedy wytyka nam błędy.Właśnie dziś mnie dopadła i przystawiła pistolet do skroni- raz po raz szargając moimi emocjami jak jej się tylko podoba. Z perspektywy czasu widzę ilu złych decyzji mogłam uniknąć chroniąc tym samym własną reputację. Moja beznadziejność polega na tym, że tracę szczęście na przesadnym analizowaniu tego co było. Wiem, że jestem teraz zupełnie inna osobą ale oni tego nie wiedzą. Plotka zatruwa mi życie, to tak absurdalne - do granic możliwości, jak błędne informacje o nas samych potrafią nas niszczyć- ludzi o słabym charakterze. Nigdy nikomu nie dałam się poznać na tyle ile bym chciała, każdego dnia zakładam maskę co zaczyna robić się męczące. Czuje jak moje 'ja' próbuje wydostać się na zewnątrz. Już nie wiem co i komu chcę udowodnić... Potrzebuje nauczyć się od nowa szczęścia. Potrzebuję chwycić je mocno za rękę i pozwolić aby było zawsze obok.
Notka stała się troszkę chaotyczna- tłumaczę to moim dzisiejszym mętlikiem i żegnam Was :)
poniedziałek, 28 listopada 2011
W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, że pragnie coś zmienić - w moim właśnie on nastał. Skromnym ale jednocześnie przełomowym krokiem w tym kierunku jest ten blog. Od pewnego już czasu nie mogłam znaleźć stosownego zajęcia aby wyrzucić z siebie te wszystkie myśli, które się tak proszą o uwolnienie z kajdan umysłu. Dziś, właśnie dziś rozpoczynam nowy etap . Nie liczę na uzyskanie popularności, jedyne na co liczę to - ulga.
Od dłuższego już czasu odczuwam przerażającą samotność, dlaczego przerażającą? Bo jest to ten rodzaj samotności,której nie jestem w stanie się pozbyć przebywając nawet wśród ludzi. Ten rodzaj samotności, który wyniszcza od środka. Gdy człowiek przez długi okres tłamsi w sobie emocje, myśli to zaczyna obumierać jakaś jego część. Ja właśnie wyruszam na ratunek tej mojej cząstki, która zaczęła zanikać.
To czego możecie się tu spodziewać nie potrafię sprecyzować do ściśle określonych tematów. Myślę,że śmiało mogę ten blog nazwać pewnego rodzaju pamiętnikiem. Mam zamiar pisać tutaj moje własne przemyślenia.
Tak na początek to życzę sobie wytrwałości i systematyczności :)
Ahoj moi mili!
|
|